Kuracja dla Francuza

Językowe problemy mogą dotknąć szczególnie firmy chcące zaistnieć nad Sekwaną. Francuzi są bardzo przywiązani do swojego języka i najlepiej byłoby stworzyć na ich rynek odrębne opakowanie. Jednak Kraft Jacobs Suchard postanowił kilka lat temu zrobić coś zupełnie innego – ujednolicić w całej Europie nazwę swojej kawy bezkofeinowej. We wszystkich krajach Europejskich odbyło się to szybko, jednak Francuzom zaaplikowano kilkumiesięczną, stopniową kurację przyzwyczajającą. Początkowo utrzymano nazwę „Nuit et Jour”, ale zlikwidowano z opakowania logo francuskiego dystrybutora. Po pewnym czasie dodano na opakowaniu informację, że wkrótce kawa będzie miała nową nazwę „Night & Day”. Dopiero w ostatniej fazie zmieniono  opakowanie i rozpoczęto kampanię promocyjną nowej marki.

Menedżer wprowadzający produkt na rynek zagraniczny, musi pomyśleć nie tylko o nazwie i opakowaniu, ale też funkcjonalności i sposobie używania wyrobu. Nawet jeśli sprzedaje mięso. W Danii mało kto kupi niepokrojony schab z kością. Tradycyjna portugalska gospodyni za niskie jakościowo (nienaturalne) może uznać natomiast pokrojone przez producenta kotlety.

Jeszcze bardziej do specyfiki danej kultury muszą być dostosowane usługi. Skoro nie możemy ich tak łatwo dotknąć i zobaczyć, na decyzję o zakupie bardziej niż rozsądek wpływają emocje. A na te kultura ma duży wpływ. Dlatego np. Włosi mają specjalną wersję ubezpieczenia AC. Odszkodowanie przysługuje tylko w przypadku kradzieży pojazdu. Pozornie gorsza usługa? Niekoniecznie. Włosi, uważający się za mistrzów kierownicy, nie chcą płacić dodatkowo za ubezpieczenie od ryzyka wypadku. Nie wierzą, że im się przydarzy.

Stosunkowo najsłabiej różnice kulturowe wpływają na cenę i dystrybucję. Ale i tutaj trzeba być ostrożnym. Francuzi mogą już kupić samochód w supermarkecie. W innych krajach dopiero prowadzi się badania, czy klient zaakceptuje taką formę sprzedaży bądź co bądź drogiego i skomplikowanego urządzenia. Bo czy sprzedawca w supermarkecie poradzi, czy kupić szesnasto-zaworowy czy nie? Podobnie rzecz ma się z zaufaniem do sprzedaży wysyłkowej.

Uważać trzeba też na postrzeganie obniżek ceny. Przeciętny Brytyjczyk w wakacje wypatruje turystycznych ofert last minute, a po nich czeka na posezonową wyprzedaż odzieży. Polacy wciąż jeszcze obawiają się, że obniżka znaczy niższą jakość.

Kolejna część artykułu – za tydzień na naszym blogu

 

Cross cultural marketing cz. II
Oceń stronę